Konwersja · audyt

Ruch jest, zapytań nie ma. Siedem powodów, które widzimy najczęściej

Większość stron firmowych nie ma problemu z wyglądem. Ma problem z tym, że po wejściu nie wiadomo, co to za firma, ile to kosztuje i co zrobić dalej. To da się naprawić w tydzień, bez przebudowy.

Klikani 21 sierpnia 2026 7 min czytania

Robimy audyty stron, które już działają — najczęściej dla firm, które wydały na wykonanie od kilku do kilkunastu tysięcy złotych i po pół roku widzą, że telefon nie dzwoni. Ciekawe jest to, że lista problemów niemal się nie zmienia. Poniżej siedem pozycji, które wracają w co drugim raporcie, w kolejności od najbardziej kosztownych.

1. Pierwszy ekran nie mówi, czym się zajmujesz

„Tworzymy rozwiązania dopasowane do Twoich potrzeb" nie jest zdaniem o niczym — jest zdaniem o wszystkim, co w praktyce wychodzi na to samo. Odwiedzający ma około pięciu sekund, żeby stwierdzić, czy trafił dobrze.

Poprawka: w nagłówku napisz co robisz, dla kogo i gdzie. „Remonty łazienek pod klucz w Bydgoszczy, terminy od dwóch tygodni" jest brzydsze niż hasło od copywritera i konwertuje dwa razy lepiej.

2. Brak jakiejkolwiek informacji o cenie

Najczęstszy zarzut: „ceny odstraszą klientów". W praktyce odstraszają tych, których i tak byś nie obsłużył, a resztę uspokajają. Brak cen powoduje, że użytkownik wychodzi porównać ofertę gdzie indziej — i już nie wraca.

Nie musisz podawać cennika co do złotówki. Wystarczy „projekty realizujemy od 8 000 zł" albo widełki dla trzech typowych zakresów. Sami podajemy nasze stawki wprost w usługach i liczba przypadkowych zapytań spadła, a liczba rozmów kończących się umową wzrosła.

Szybki test Poproś kogoś spoza branży, żeby wszedł na Twoją stronę na telefonie i po 10 sekundach powiedział, co sprzedajesz i ile to mniej więcej kosztuje. Jeśli nie potrafi — masz odpowiedź, dlaczego nie ma zapytań.

3. Jedno „Skontaktuj się" na dole strony

Decyzja o kontakcie zapada w różnych momentach: u jednego po przeczytaniu ceny, u drugiego po zobaczeniu realizacji, u trzeciego po opinii. Jeżeli przycisk jest tylko w stopce, tracisz dwie trzecie tych momentów.

4. Formularz, który wygląda jak wniosek kredytowy

Dziewięć pól, z czego siedem obowiązkowych, plus NIP i „skąd się o nas dowiedziałeś". Każde dodatkowe pole to realny spadek liczby wysłanych zgłoszeń.

Zostaw minimum potrzebne do oddzwonienia: imię, kontakt, jedno zdanie o projekcie. Resztę dopytasz w rozmowie. Jeśli potrzebujesz więcej informacji, rozbij formularz na kroki i pokaż postęp — to działa dużo lepiej niż jedna długa ściana pól. Tak zbudowaliśmy nasz kreator wyceny.

I napisz pod przyciskiem, co się stanie po wysłaniu: „Odpowiadamy w 24 godziny w dni robocze". To zdanie kosztuje nic, a zdejmuje główną obawę.

5. Zero dowodów, że komukolwiek to zrobiłeś

Sekcja „Nasi klienci" z pięcioma szarymi logotypami nie jest dowodem. Dowodem jest realizacja, którą można otworzyć, i zdanie od klienta z imieniem, nazwą firmy i konkretem.

6. Strona jest wolna na telefonie

Na dobrym łączu wszystko wygląda w porządku. Problem widać dopiero w terenie: LTE, dwa paski zasięgu, zdjęcia po dwa megabajty. Każda sekunda ładowania powyżej trzech to wymierny spadek liczby osób, które w ogóle zobaczą Twoją ofertę.

Największe zyski przy najmniejszym wysiłku: kompresja zdjęć do WebP, usunięcie karuzeli z pierwszego ekranu, ograniczenie skryptów firm trzecich (często wiszą tam narzędzia, których nikt już nie używa) i lokalne hostowanie fontów. Zwykle da się zejść z czterech sekund do półtorej bez tykania designu.

7. Nikt nie mierzy, gdzie ludzie odpadają

Bez danych każda zmiana jest zgadywaniem. Minimalny zestaw to analityka z odnotowanymi zdarzeniami: kliknięcie w telefon, wysłanie formularza, przewinięcie do cennika. Do tego mapa ciepła na dwa tygodnie — zobaczysz, że połowa ruchu nigdy nie dochodzi do sekcji, którą uznałeś za najważniejszą.

Drugi element to porządek po stronie sprzedaży. Zdarzało nam się widzieć firmy, u których zgłoszenia z formularza lądowały w spamie od trzech miesięcy. To nie jest rzadki przypadek — sprawdź to dziś.

Kolejność wdrażania, jeśli masz tydzień

  1. Dzień 1: nowy nagłówek na pierwszym ekranie — co, dla kogo, gdzie.
  2. Dzień 2: widełki cenowe i informacja o czasie odpowiedzi.
  3. Dzień 3: skrócenie formularza i pasek kontaktu na telefonie.
  4. Dzień 4: dwie realizacje z liczbami i dwie podpisane opinie.
  5. Dzień 5: kompresja zdjęć i wyrzucenie zbędnych skryptów.
  6. Dzień 6-7: zdarzenia w analityce i test całej ścieżki na cudzym telefonie.

To nie jest lista na przebudowę strony. To lista rzeczy, które w większości przypadków wystarczą, żeby ten sam ruch zaczął przynosić zapytania. Dopiero jeśli po nich nadal jest cicho, warto rozmawiać o nowej stronie — i wtedy przynajmniej wiadomo, czego od niej wymagać.

Chcesz taką listę dla swojej strony?

Przejrzymy ją i wypiszemy konkretne poprawki uszeregowane według wpływu na zapytania. Bez prezentacji i bez zobowiązań.

Zamów bezpłatny audyt →

Czytaj dalej: SEO lokalne dla małej firmy · WordPress czy strona pisana w kodzie